Organizacja wesela kiedyś i dziś

Ktoś, kto organizował ślub kilkanaście lub kilkadziesiąt lat temu, nie ma nawet pojęcia, jak bardzo rozwinęła się branża związana z organizowaniem ślubów, przyjęć, eventów. Jeszcze kilkanaście lat temu zwykle bywało tak, że w organizowanie wesela zaangażowani byli najbliżsi członkowie rodziny państwa młodych i osoby wybrane przez nich na świadków. Przyjęcie weselne nawet, jeśli chociażby ze względu na małe mieszkania, nie było organizowane w domu, to odbywało się z dużym wkładem własnym bliskiej rodziny. Był to wkład nie tylko finansowy, ale przede wszystkim konkretnej pracy. Mamy i babcie samodzielnie przygotowywały potrawy na weselny stół, ojcowie organizowali alkohol i orkiestrę. Wydaje się, że te czasy minęły bezpowrotnie. Ma to swoje dobre i złe strony. Dziś przynajmniej rodzice państwa młodych, często kompletnie wyłączeni z organizacji wesela, mogą zjawić się na ślubie i przyjęciu wypoczęci, nie muszą przejmować się organizacją eventu. Do złych stron tej nowej tendencji należy brak poczucia wspólnoty w rodzinie. Aktywne uczestnictwo członków rodziny w organizacji przyjęcia dawało poczucie, że wesele to święto całej rodziny, a właściwie dwóch rodzin, a nie tylko przyszłej żony i męża. Wspólna organizacja wesela była też naturalnym sposobem na lepsze poznanie się rodziców i całych rodzin młodej pary. Dziś organizacja wesela przypomina hollywoodzką produkcję. Coraz trudniej, by ślub odbył się przez zastępu osób bardzo wyspecjalizowanych w bardzo wąskich dziedzinach. Warto przyjrzeć się chociażby przygotowaniu panny młodej do ślubu. Aby wszystko było zorganizowane perfekcyjnie, poza krawcową potrzebna jest fryzjerka, makijażystka, manicurzystka, a często jeszcze stomatolog, który wybieli zęby i osobisty trener, który pomoże schudnąć. Na szczęście, jak na razie, panu młodemu łatwiej przygotować się do ślubu i przyjęcia weselnego. Można jednak przypuszczać, że zgodnie z trendem za kilka lat przy organizacji ślubu podobne zabiegi będą konieczne do wykonania również u pana młodego.

Comments are closed.